Piszę ten tekst z myślą o osobach, które są kilka dni albo kilka tygodni po ujawnieniu zdrady i próbują zrozumieć, co się z nimi dzieje. Znajdziecie w nim opis tego, co zwykle przeżywa każda ze stron, sygnały, przy których potrzebne jest wsparcie niezależnie od losów związku, a także to, jak przebiega praca terapeutyczna po zdradzie.
Co dzieje się po ujawnieniu
Reakcje na zdradę są różne. Część osób przechodzi przez większość z tego, co opisuję poniżej, część tylko przez niektóre z tych stanów, a niektóre reagują jeszcze inaczej, na przykład zamrożeniem i pozornym spokojem, który dopiero po jakimś czasie ustępuje miejsca emocjom. Poniższy obraz jest więc obrazem częstym, a nie jedynym możliwym. Dotyczy to również płci: zdradzają i bywają zdradzane osoby obu płci.
Osoba zdradzona doświadcza zwykle czegoś, co przypomina reakcję na nagły uraz. Często wracają natrętne wyobrażenia scen, których nigdy nie widziała, i pojawiają się poza jej kontrolą: w pracy, przy dzieciach, w łóżku. Wielu osobom towarzyszy też czujność, która nie daje się wyłączyć, czyli sprawdzanie telefonu, analizowanie tonu głosu, liczenie minut spóźnienia. Sprawdzanie przynosi ulgę na kilka minut, a potem podnosi napięcie wyżej, niż było przed nim, więc łatwo zmienia się w przymus, którego osoba zdradzona sama się wstydzi. Mogą do tego dochodzić objawy z ciała: bezsenność, brak apetytu, ucisk w klatce, kłopoty z pamięcią i koncentracją, przez które nagle nie da się pracować tak jak wcześniej.
Emocje potrafią zmieniać się gwałtownie i bez wyraźnego powodu: wściekłość przechodzi w rozpacz, rozpacz w czułość wobec partnera, czasem w nasilone pożądanie, a to z kolei we wstręt do siebie za to pożądanie. Wiele osób uznaje ten stan za dowód, że dzieje się z nimi coś niepokojącego. Słyszę o nim niemal w każdej rozmowie na ten temat.
U wielu osób najgłębiej sięga jednak co innego. Zdrada uderza nie tylko w teraźniejszość związku, ale i w pamięć. Pojawia się potrzeba przepisania własnej historii i ustalenia, które wspomnienia zostają w mocy, a które wymagają korekty. Razem z tym bywa podważone zaufanie do siebie samej lub samego siebie, bo skoro coś tak istotnego pozostało niezauważone, trudno dalej polegać na własnym rozeznaniu. Ta strata bywa trudniejsza niż utrata zaufania do partnera.
Po drugiej stronie obraz wygląda inaczej, choć również jest trudny. Koniec ukrywania często przynosi ulgę, która szybko miesza się z poczuciem winy i wstydem, a u części osób także z niecierpliwością wobec powracających pytań i z pokusą, żeby przyspieszyć bieg wydarzeń. Często uruchamiają się mechanizmy obronne: umniejszanie znaczenia zdrady, obwinianie partnera za stan związku, ucieczka w nadaktywność albo w bycie od jutra wzorowym partnerem albo wzorową partnerką. Prowadzenie równoległej relacji zwykle wymaga wewnętrznego rozdzielenia dwóch obszarów życia, więc po ujawnieniu może pojawić się poczucie obcości wobec siebie z tamtego okresu. Jeśli druga relacja trwała dłużej, jej zakończenie może być także stratą i wiązać się z żałobą, o której nie wypada mówić, a która bywa realna. Mówienie o niej partnerowi na wczesnym etapie rani bez pożytku, ukrywanie jej przed samym sobą utrudnia zamknięcie sprawy, dlatego jest to materiał na sesje indywidualne prowadzone w ramach pracy z parą.
Do obrazu pierwszych tygodni często należy również to, że oboje funkcjonują gorzej niż wcześniej, że rozmowy od kilku tygodni kończą się tak samo i że jednego dnia wydaje się, że da się to odbudować, a następnego, że nie ma czego. Nic z tego nie świadczy o tym, że któreś z partnerów sobie nie radzi.
Sygnały, przy których potrzeba czegoś więcej niż terapii pary
Są sytuacje, w których pomoc jest potrzebna niezależnie od tego, co para zdecyduje o związku:
- objawy depresyjne, które nie ustępują i nie mają lepszych dni: brak snu przez wiele tygodni, niezdolność do wstania i pójścia do pracy, utrata wagi, poczucie całkowitej beznadziei
- myśli o odebraniu sobie życia albo przekonanie, że bliskim byłoby lepiej bez tej osoby
- alkohol, leki uspokajające lub inne substancje jako jedyny sposób na przetrwanie wieczoru
- przemoc: popychanie, niszczenie rzeczy, groźby, zastraszanie, kontrola pieniędzy i kontaktów
- sprawdzanie i śledzenie, które zajmuje wiele godzin dziennie i wypiera pracę, sen oraz kontakt z ludźmi
Ryzyko epizodu depresyjnego po odkryciu zdrady jest realne i potwierdzone badaniami, o czym piszę na końcu tekstu. W takich sytuacjach terapia pary nie jest pierwszym krokiem. Pierwszy krok to konsultacja indywidualna, wizyta u lekarza, a przy przemocy zadbanie o własne bezpieczeństwo. Jeżeli istniało ryzyko zdrowotne, do zadbania o siebie należą również badania w kierunku infekcji przenoszonych drogą płciową. Bezpłatnie i całodobowo działają Kryzysowy Telefon Zaufania 116 123 wraz z czatem na 116sos.pl oraz Centrum Wsparcia 800 70 2222. W sprawach przemocy domowej: Niebieska Linia 800 12 00 02.
Dlaczego zdrada rani tak głęboko
Wyjaśnienie, które najwięcej daje parom w gabinecie, opiera się na teorii przywiązania. Partner jest kimś, do kogo idziemy, kiedy jest źle. Po zdradzie osoba, która miała być schronieniem, sama staje się źródłem zagrożenia, a jednocześnie pozostaje tą, u której odruchowo szuka się ukojenia. Stąd u wielu par bierze się obraz, o którym opowiadają ze wstydem: kilka godzin oskarżeń kończy się potrzebą bliskości z tą samą osobą, po czym wraca poczucie upokorzenia.
W terapii skoncentrowanej na emocjach nazywa się to zranieniem więzi. Termin wprowadzili Susan Johnson, Judy Makinen i John Millikin na określenie sytuacji, w której partner złamał oczekiwanie, że będzie oparciem w momencie największej potrzeby. Takie zdarzenie potrafi zostać w relacji jako miara tego, na ile w ogóle można na drugiej osobie polegać, wracać przy kolejnych trudnych rozmowach i blokować próby naprawy. Dlatego same przeprosiny i postanowienie, że to się nie powtórzy, często nie wystarczają.
Druga część odpowiedzi dotyczy sekretu. Zdrada jest złamaniem umowy o wyłączności, wypowiedzianej wprost albo milczącej, ale to ukrywanie tworzy równoległą rzeczywistość, w której jedna osoba żyje sama, a druga traci dostęp do prawdziwej wersji własnego życia. Dlatego tak wiele zależy od sposobu ujawnienia. Prawda podawana w ratach, kiedy po każdym pytaniu wychodzi kolejny fragment, często rani bardziej niż jedno trudne wyznanie, ponieważ za każdym razem odbudowywane zaufanie zostaje podważone od nowa.
Trzecia część dotyczy tego, co dzieje się z osobą, która zdradziła, i tłumaczy, dlaczego przeprosiny tak często nie docierają. Wina odnosi się do czynu i brzmi: zrobiłam albo zrobiłem coś złego. Wstyd odnosi się do osoby i brzmi: jestem złym człowiekiem. Wina kieruje uwagę na drugą osobę i może uruchomić naprawę. Wstyd bywa nie do zniesienia, więc częściej uruchamia obronę, wycofanie albo atak. Osoba pogrążona we wstydzie często nie ma z czego dać drugiej stronie oparcia i zamiast tego sama domaga się pocieszenia.
Motywacje rzadko sprowadzają się do pociągu seksualnego. W praktyce spotykam przede wszystkim wieloletnie unikanie konfliktu i nagromadzone, niewypowiedziane żale, lęk przed bliskością, w którym relacja poza związkiem pełni funkcję zaworu bezpieczeństwa, potrzebę potwierdzenia własnej wartości po utracie, chorobie, porodzie albo zwolnieniu z pracy, tęsknotę za dawną wersją siebie, wzorce wyniesione z domu, w którym sekret był stałym elementem życia, oraz zdradę jako niewypowiedziane wyjście ze związku, na które brakuje odwagi. Obowiązuje przy tym zasada, którą powtarzam na pierwszej sesji: kryzys relacji może być wspólnym dziełem obojga, ale decyzja o zdradzie jest indywidualna. Rozumienie kontekstu nie rozkłada odpowiedzialności po połowie.
Jak przebiega praca terapeutyczna
Warunki, od których zaczynamy
Nie prowadzi się odbudowy zaufania, dopóki trwa kontakt z osobą trzecią. Jest to warunek techniczny, a nie ocena moralna: dopóki druga relacja jest podtrzymywana, terapia staje się jej zapleczem. Jeśli decyzja o zakończeniu jeszcze nie zapadła, pracujemy nad tą decyzją, a nie nad zaufaniem.
Terapeuta nie jest sędzią ani śledczym. Nie ustala, kto zawinił bardziej, i odpowiada za to, żeby żadne z partnerów nie zostało w sesji samo. Nie zostaje też strażnikiem tajemnicy, dlatego zasady dotyczące sekretów ustalamy na początku, jeszcze zanim odbędą się sesje indywidualne.
Osoba zdradzona ma prawo do faktów, ale nie do szczegółów przebiegu spotkań. Do faktów należą: kto, jak długo, czy w grę wchodziły uczucia, czy istniało ryzyko zdrowotne, w jakich konkretnych sytuacjach była okłamywana. Szczegóły kontaktów seksualnych rzadko przynoszą ulgę, za to często dostarczają materiału do natrętnych wyobrażeń na kolejne miesiące. Pilnowanie tej granicy jest zadaniem terapeuty, ponieważ w kryzysie trudno pilnować jej samodzielnie.
Zaufania nie odbudowuje również kontrola sprawowana przez osobę zranioną, bo łatwo utrwala ona podział na osobę nadzorującą i nadzorowaną. Działa co innego: dobrowolna przejrzystość ze strony osoby, która zdradziła, czyli mówienie o swoich planach, zanim padnie pytanie, i wracanie do tematu z własnej inicjatywy.
Celem pracy nie jest utrzymanie związku za wszelką cenę, tylko podjęcie świadomej decyzji i wyjście z kryzysu w stanie umożliwiającym dalsze życie, razem albo osobno. Uporządkowane rozstanie, zwłaszcza gdy para ma dzieci, jest pełnoprawnym efektem dobrze prowadzonej terapii.
Nurt integracyjny i model EFT
Pracuję w nurcie integracyjnym, co po zdradzie oznacza dobieranie narzędzi do etapu, a nie mieszanie wszystkiego naraz. Perspektywa systemowa pozwala zobaczyć parę jako całość: podział ról, zmiany po narodzinach dzieci, powtarzalny cykl, w którym jedno ściga, a drugie się wycofuje, oraz miejsce obu rodzin w tym układzie. Myślenie psychodynamiczne przydaje się tam, gdzie trzeba sięgnąć głębiej niż do wydarzeń ostatniego roku, czyli do tego, co każde z partnerów wyniosło z domu rodzinnego i jak radzi sobie z zależnością, wstydem i konfliktem. Perspektywa humanistyczno-egzystencjalna wnosi to, co w tej sytuacji najtrudniejsze, czyli odpowiedzialność za własne wybory i realną decyzję o dalszym życiu. Elementy pracy ze schematami są pomocne wtedy, gdy widać, że reakcja nie dotyczy wyłącznie tej sytuacji, tylko uruchamia stary wzorzec porzucenia, nieufności albo poświęcania się kosztem siebie.
Osobne miejsce ma tu terapia skoncentrowana na emocjach (EFT), jedno z lepiej przebadanych podejść w pracy z parami. To w niej powstał model pracy z takimi zranieniami, a ze sposobu, w jaki rozumie on ranę i jej naprawę, korzysta dziś wielu terapeutów niezależnie od nurtu, w którym pracują. Praca w EFT dzieli się na trzy etapy: wygaszenie negatywnego cyklu, przebudowę więzi i utrwalenie zmian. Najpierw para rozpoznaje swoją powtarzalną sekwencję, w rodzaju "ja atakuję, ty się wycofujesz, ja atakuję mocniej". Dopiero gdy napięcie opadnie na tyle, że rozmowa jest w ogóle możliwa, para wraca do samego zranienia. Osoba zraniona opowiada o nim z poziomu bólu i lęku, a nie oskarżenia, co jest zupełnie inną rozmową niż ta prowadzona w domu. Zadaniem drugiej strony nie jest wtedy tłumaczenie się ani obrona, tylko pozostanie w kontakcie, przyjęcie odpowiedzialności i odpowiedź na ten ból. To właśnie ta odpowiedź, a nie same przeprosiny, może przywrócić poczucie oparcia. Na końcu osoba zraniona mówi wprost, czego potrzebuje, żeby znów poczuć się bezpiecznie, a para zyskuje nowe doświadczenie bliskości, na którym można oprzeć dalsze zaufanie.
Kolejność pracy
Niezależnie od podejścia kolejność jest podobna i ma większe znaczenie niż wybór technik.
Etap pierwszy to stabilizacja: sen, jedzenie, zdolność do pracy, opieka nad dziećmi, ustalenie, kto i co powie rodzinie, oraz zasady rozmów o zdradzie, takie jak ograniczony czas, ustalona pora, nieprowadzenie ich w nocy i przy dzieciach. O ile sytuacja na to pozwala, para wstrzymuje się z dużymi decyzjami. Nie szukamy jeszcze przyczyn, ponieważ pytanie o to, dlaczego do zdrady doszło, zadane zbyt wcześnie łatwo zamienia się w licytację win.
Etap drugi to zrozumienie: historia związku, to co działo się rok, dwa i pięć lat wcześniej, wzorce obojga partnerów, opowiedzenie swojej części przez osobę, która zdradziła, bez przerzucania odpowiedzialności. Nie jest to usprawiedliwianie, tylko odebranie zdradzie statusu niepojętej katastrofy, po której nic w relacji nie daje się już przewidzieć.
Etap trzeci to odbudowa albo uporządkowane rozstanie: nowe umowy, powrót do bliskości i seksu, radzenie sobie z powracającymi wspomnieniami. Przebaczenie traktuję jako proces, a nie jednorazowy akt i nie obowiązek osoby zranionej. Można wybaczyć i się rozstać, można też zostać, nie wybaczywszy jeszcze do końca.
Najczęstszym błędem jest przeskoczenie z pierwszego etapu wprost do trzeciego, czyli szybkie przeprosiny, wspólny wyjazd i umowa, że do tematu już nie wracamy. Takie pojednanie często wytrzymuje tylko kilka miesięcy, po czym sprawa wraca przy zupełnie niezwiązanej z nią kłótni.
Co warto wiedzieć przed pierwszą konsultacją
Sytuacja nie jest z góry przegrana. Badania nad terapią par pokazują, że pary zgłaszające się po zdradzie rozpoczynają pracę w gorszym stanie niż inne pary w kryzysie, ale poprawiają się szybciej, a pod koniec terapii różnica między nimi się zaciera. Podobnie obiecujące, choć oparte na niewielkich grupach, są wyniki pracy nad zranieniem więzi w modelu EFT, gdzie poprawa w zakresie zaufania i wybaczenia utrzymała się w badaniu po trzech latach.
Na początku bywa trudniej, nie łatwiej, ponieważ w pierwszych sesjach ujawnia się to, co przez lata było pomijane. Nawroty to częsta część procesu: po dobrym tygodniu potrafi wystarczyć jedna piosenka albo jedno zdanie, żeby wszystko wróciło. Para, która się tego spodziewa, przechodzi przez takie momenty łatwiej niż para, która traktuje je jako dowód porażki.
Warto też wiedzieć, że dawny związek nie wraca. Wraca się do innego, zbudowanego na innych zasadach. Opisywane bywają zmiany na lepsze po takim kryzysie, ale danych jest zbyt mało, żeby cokolwiek obiecywać, a mówienie o szansie rozwojowej w pierwszych tygodniach jest po prostu raniące.
Dzieci nie powinny być wciągane w sprawę. Zwykle widzą napięcie, więc potrzebują wyjaśnienia na swoim poziomie, na przykład że rodzice mają teraz trudny czas i sobie z nim radzą. Nie potrzebują szczegółów i nie mogą pełnić roli powierników.
Ostrożności wymaga również opowiadanie o wszystkim otoczeniu. Wsparcie bliskich jest potrzebne, ale rodzina i przyjaciele często zajmują stanowisko szybko i trzymają się go długo, a para, która zdecyduje się zostać razem, będzie potem żyła wśród osób, które wydały już własny wyrok.
Na konsultację można przyjść bez decyzji. Wiele par zgłasza się właśnie po to, żeby móc ją podjąć w sposób przemyślany, zamiast dać się do niej zepchnąć panice pierwszych tygodni.
Na koniec
Zdrada nie rozstrzyga jeszcze, jak skończy się historia konkretnej pary. Mówi natomiast, że coś w tej relacji przestało być mówione na głos i że w dotychczasowej formie nie da się jej dalej prowadzić.
Jeżeli jesteście w takim momencie, zapraszam na konsultację. Nie po to, żeby usłyszeć, kto ma rację, ale po to, żeby mieć gdzie o tym rozmawiać. Po to tu jestem.
Tagi:
Czas na pierwszy krok. Tu jestem.
Umówmy się na spotkanie, które może być początkiem Twojej zmiany.
Pierwszy krok jest najważniejszy.
Bezpieczne i poufne spotkania online lub stacjonarnie

