„Wyśpij się zawczasu" – o tym, czego kobiety w pierwszej ciąży nie potrzebują słyszeć
I o tym, dlaczego mimo najlepszych intencji tak wiele kobiet to mówi.
„Bierz znieczulenie, bo inaczej nie przeżyjesz." „Mnie o mało nie umarło dziecko." „Zapomnij o spaniu przez najbliższe trzy lata."
Najpierw do Ciebie, jeśli jesteś w ciąży
Chcę, żebyś wiedziała jedną rzecz: nie masz obowiązku słuchać każdej historii, która zmierza w Twoją stronę. Ciąża nie jest zaproszeniem do cudzych traum. Twój brzuch nie jest tablicą ogłoszeń, na której inni mogą wywieszać swoje przepracowane (lub nieprzepracowane) doświadczenia.
To, co czujesz po takich rozmowach, ten niepokój, napięcie, trudność z zasypianiem, kręcące się w głowie scenariusze, jest całkowicie naturalną reakcją układu nerwowego na informacje zagrożenia. Twój mózg nie odróżnia cudzej historii od własnego zagrożenia. Słyszy „niebezpieczeństwo" i uruchamia alarm. Nasze neurony lustrzane działają tak, że słuchając dramatycznej opowieści, ciało reaguje, jakby samo jej doświadczało. Rośnie poziom kortyzolu, napinają się mięśnie, w tym mięśnie dna miednicy, te same, które pracują podczas porodu.
Jeśli ten lęk narasta i zaczyna Ci towarzyszyć na co dzień, warto wiedzieć, że ma swoją nazwę. Silny strach przed porodem wywołany cudzymi relacjami określa się w psychologii jako tokofobię wtórną. Można z nią pracować, i coraz więcej kobiet po taką pomoc sięga.
Dlatego tak ważne jest, żebyś miała narzędzia. Żebyś mogła chronić swój spokój, bo w ciąży spokój naprawdę ma znaczenie.
Narzędzia, czyli jak radzić sobie z niechcianymi historiami
1. Krótkie, spokojne przerwanie
Nie musisz czekać do końca historii. Możesz powiedzieć łagodnie, ale wyraźnie: „Dziękuję, że chcesz się podzielić, ale teraz staram się otaczać spokojnymi treściami. Naprawdę rozumiem, że to ważne dla Ciebie, po prostu teraz nie jest dobry moment dla mnie."
2. Zdanie-tarcza
Przygotuj sobie jedno zdanie z wyprzedzeniem. Coś, co możesz powiedzieć automatycznie, zanim wciągniesz się w rozmowę: „Wiesz co, mam teraz taki czas, że zbieram głównie pozytywne historie. Chcę przed porodem mieć jak najwięcej spokoju w głowie."
3. Zauważanie i odpuszczanie
Jeśli historia już dotarła i czujesz niepokój, nie walcz z nim, bo to go wzmocni. Spróbuj powiedzieć sobie: „To jest czyjaś historia. Nie moja." I kilka powolnych, głębokich oddechów. Mózg uspokaja się przez ciało, nie przez analizowanie.
4. Selekcja otoczenia
Masz prawo ograniczyć kontakt z osobami, które regularnie Cię straszą, nawet jeśli są bliskie. To dbanie o przestrzeń, w której Twoje dziecko rośnie, a Ty szykujesz się na poród.
5. Rozmowa z terapeutą lub położną
Jeśli lęk jest już duży, nie zostawaj z nim sama. Poród to wydarzenie, do którego można się przygotować psychicznie. Terapia w ciąży to forma troski o siebie i swoje dziecko, nie oznaka słabości.
A teraz do tych, które już rodziły
Piszę to z dużą czułością, bo wiem, że stoi za tym coś głębokiego. Jeśli należysz do grona kobiet, które (czasem zupełnie bez zaproszenia) dzielą się trudnymi historiami porodowymi z kobietami w ciąży, to chcę Cię zapytać: skąd to pochodzi?
Najczęściej widzę kilka motywów. I żaden z nich nie jest zły sam w sobie, po prostu warto się im przyjrzeć.
Własna trauma, która szuka świadka. Jeśli Twój poród był trudny, a nigdy nie miałaś przestrzeni, żeby to naprawdę przepracować, Twoje ciało i umysł mogą szukać ujścia. Opowiadanie historii bywa nieświadomą formą szukania potwierdzenia: „To było trudne, prawda? To jest ważne, prawda?"
Chęć przygotowania. „Gdyby ktoś mi powiedział wcześniej…" To jedno z najczęstszych zdań, które słyszę od mam. Chcesz, żeby ta kobieta była gotowa. Ale gotowość na poród buduje się przez zaufanie do ciała i zasoby, nie przez znajomość scenariuszy najgorszego przypadku.
Poczucie wspólnoty i solidarności. Dzielenie się trudnym doświadczeniem może być Twoim sposobem mówienia: „Jesteśmy razem w tym." Piękny impuls, tylko czasem forma nie służy tej intencji.
Nieprzerobione emocje szukające kanału. Niekiedy historia porodowa opowiadana kolejny raz jest wołaniem o pomoc. Jeśli wciąż wywołuje w Tobie silne emocje, być może warto porozmawiać z kimś o swoim porodzie, nie o cudzym nadchodzącym.
Co zamiast trudnych historii?
Jeśli chcesz być dla kobiety w ciąży prawdziwym wsparciem, masz do dyspozycji coś znacznie cenniejszego niż ostrzeżenia.
Zacznij od pytania, nie od opowieści. „Jak się czujesz? Czego teraz potrzebujesz?" Takie pytania budują więź lepiej niż jakikolwiek monolog.
Jeśli chcesz coś przekazać z własnego doświadczenia, powiedz o tym, co Ci pomogło. Co Cię zaskoczyło pięknie. Co chciałabyś przeżyć jeszcze raz.
Możesz też mówić o trudnościach, byle bez katastrofizowania. „Poród bywa nieprzewidywalny i Ty sobie z tym poradzisz, tak jak poradziły sobie miliony kobiet przed Tobą" to zupełnie inne zdanie niż relacja z sali operacyjnej.
A jeśli bardzo chcesz opowiedzieć swoją historię, zapytaj najpierw: „Chcesz posłuchać, jak u mnie wyglądał poród?" To proste pytanie oddaje kobiecie sprawczość i szanuje jej granice. W środowiskach okołoporodowych mówi się o tym jako o zgodzie na historię porodową (ang. birth story consent), podobnie jak pytamy, zanim dotkniemy czyjegoś brzucha. Granice w ciąży są czymś normalnym, nie wymagają usprawiedliwienia.
Droga mamo, która czekasz na swój pierwszy poród, wchodzisz w niego ze swoją historią. Nie cudzą. Twoje ciało jest mądre, a Twoja intuicja jest zasobem. To, że się boisz (jeśli się boisz), jest ludzkie i normalne. Nie musisz nosić w sobie lęków całego pokoju.
I do Ciebie, Mamo po porodzie. Twoja historia jest ważna. Zasługuje na przestrzeń, w której może być wysłuchana i przepracowana. Czasem tą przestrzenią jest gabinet terapeuty, rozmowa z partnerem lub grupa wsparcia, nie brzuch kobiety, która dopiero stoi na progu.
Napisz do: Natalia Kłosiewicz-Wołyńczyk tujestem.eu
Czas na pierwszy krok. Tu jestem.
Umówmy się na spotkanie, które może być początkiem Twojej zmiany.
Pierwszy krok jest najważniejszy.
Bezpieczne i poufne spotkania online lub stacjonarnie


